Zamknij
REKLAMA

Buk runął na posesję. Zabrockim ma zająć się prokurator!

13:26, 14.03.2020 | M.W.
Skomentuj
REKLAMA

A nie mówiłem? - może teraz powiedzieć mieszkaniec Wyczech Patryk Skoszewski. Zgodnie z jego przewidywaniami potężny buk runął na jego posesję, uszkadzając częściowo elewację budynku. W wietrzny czwartek 12.03. drzewo przewróciło się wprost na ogrodową huśtawkę, w miejscu gdzie Skoszewscy zazwyczaj parkują samochód. Wielki pień z konarami leżał na przejeździe, którym pół godziny wcześniej Skoszewski wracał do domu z dzieckiem. Mieszkaniec Wyczech twierdzi, że to cud, że nie doszło do tragedii, a do burmistrza gminy Czarne ma ogromne pretensje. 

- Nawet nie przeprosił - narzeka Skoszewski.

Przypomina on, że o wycinkę drzew na pobliskiej gminnej działce za płotem starał się od 2015 roku. Prosił, błagał, ale nie było reakcji. 

- Do burmistrza Piotra Zabrockiego złożyłem 8 petycji, ale tylko raz odpowiedział twierdząc, że drzewa nie zagrażają. Raz przyjechali i obcięli tylko kilka gałęzi, a kilkusetkilogramowe konary w wietrzne dni nadal spadały na nasze podwórko - opowiada Skoszewski. - W tym roku, po publikacji na portalu www.iczluchow.pl, wycięli tylko stojące obok buków topole. Był tu wtedy strażak z PSP Człuchów, który obejrzał buka i stwierdził, że to drzewo ma zostać, bo nikomu nie zagraża. Dwa tygodnie później strażacy OSP Czarne musieli ciąć go na kawałki, bo runął na naszą posesję. Proszę zobaczyć jaki ma system korzeniowy, a właściwie już go nie ma! Takich to mamy specjalistów! - grzmi Skoszewski.

To nie pierwszy taki wypadek na jego posesji. W styczniu 2015 roku przewróciła się brzoza rosnąca na gminnej działce. Doszło do uszkodzenia dachu. 

- Było kilka takich zniszczeń i odmawiano nam już nawet wypłaty ubezpieczenia z polisy, a składka została powiększona - opowiada.

 

W czwartek na jego posesję zawitał burmistrz Zabrocki. Skoszewski narzeka, że nawet go nie przeprosił za wcześniejsze negatywne rozpatrywanie wniosków.

- Zawiadomię prokuraturę, że burmistrz naraził nasze zdrowie i życie! Nie dopełnił obowiązków, chociaż kilkakrotnie ostrzegałem - komentuje.

 

Będzie też domagać się odszkodowania, bo zniszczona została wiata, huśtawka, miejsce na grilla i ogrodzenie oraz częściowo również elewacja budynku. Skoszewski mówi o stratach w wysokości kilkadziesiąt tysięcy złotych. 

- Jak ten buk leciał na naszą posesję akurat zmywałem naczynia i spoglądałem przez okno. Modliłem się żeby nie dosięgnął ściany szczytowej - opowiada. - To cud, że nikt nie zginął. Wielokrotnie tego dnia poruszałem się obok domu. Korzenie tego buka są tak płytkie, że naprawdę Bogu dziękuję, że on nie przewrócił się gdy np. przejeżdżaliśmy samochodem. Chciałbym też (w cudzysłowiu) podziękować strażakowi, który oceniał stan tego buka i powiedział, że jeśli nawet przewróci się, to wzdłuż drogi, a nie na posesję. Widać ile warte były jego zapewnienia. Natomiast burmistrz przyjechał, zrobił show, porobił zdjęcia i odjechał bez słowa przepraszam. Szkoda mi tylko tych chłopaków z OSP Czarne, bo oni są od brudnej roboty. W kiepskiej pogodzie musieli tego buka ciąć na kawałki i usuwać z drogi.

[ZT]583[/ZT]

PRZEPRASZA

W rozmowie telefonicznej z naszym reporterem burmistrz Piotr Zabrocki mieszkańca Wyczech jednak przeprasza.

- Po interwencji na początku roku szybko zadziałaliśmy ścinając topole, bez zbędnej zwłoki. Byliśmy sprzętowo przygotowani na tego buka, a okazało się, że musieliśmy uruchomić procedurę dokumentacyjną z uzyskaniem pozwolenia na wycinkę. Nie mogliśmy tego bez pozwolenia zrobić, chociaż stan tego drzewa wskazywał, że coś tam może się w najbliższym czasie wydarzyć - mówi burmistrz Piotr Zabrocki. 

 

Zaznacza on, że wycinka bez pozwolenia mogłaby się spotkać z przykrymi konsekwencjami; tym bardziej, że we wsi Wyczechy mieszka jedna osoba, która przez lata stanowczo przeciwstawiała się wycince drzew za płotem Patryka Skoszewskiego.

- Nie sądziliśmy, że skończy się to w tak drastyczny sposób - przyznaje Zabrocki.

Zapewnia, że mieszkaniec uzyska odszkodowanie, bo gmina jest ubezpieczona. Procedura została już podobno uruchomiona. 

- Za wszystkie niespodziewane zdarzenia, spowodowane m.in. warunkami atmosferycznymi, przepraszam - komentuje Zabrocki. - Konsekwentnie dalej z uporem wszelkie suche konary i drzewa będę poddawać wycince, bo widzę czym to się może skończyć. Mieszkańca mogę przeprosić za opieszałość i czynniki, które wpłynęły na zaistnienie tej szkody materialnej. Przyznaję, że gdyby to było załatwione szybciej, dziś nie mielibyśmy o czym rozmawiać. 

[ALERT]1584188668023[/ALERT]

 

(M.W.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA